آشتی
کاور آهنگ آشتی از کوروس

آشتی

کائوسا۱۳۹۴۴:۴۰

متن موزیک

5 Contributors

Kosmos Lyrics

[Zwrotka 1: Kazior]

Wstaję, jak słońce, nie spadam, jak gwiazdy przy koce

Pizdy, koce na głowę, noc jest piękna więc wychodzę

Robię to, co chcę, to jest kosmiczny mecz na ośce

Jesteś obcy, lepiej wróć na Nostromo, ziomek

Bo na miejscówkach robimy ogień, więc lepiej działaj ostrożnie

Bo tu się działa ostro, aż pali po gardle, aż pali po nosie

Wyjebani w kosmos, to są astronauci z osiek, ziomek

Jestem ponad to, ten joint jest mym promem

Kosmiczny styl, moonwalk na mlecznej drodze

Ile kopcę? Kopcę tylko trochę, nie, nie, tylko kopcę

Nie mogę oddychać tlenem, atmosfera wkurwia, ziomek

Ten świat pierdolę, wolę odlot w kosmosie

To nie Motomyszy z Marsa, zjadam je, jestem kotem

Pierdolę twoje, robię swoje i nic nie zostawiam na potem

[Zwrotka 2: Sage]

Kolejny blant, kolejny skręt, kolejny giet, konkretny sprzęt

Codzienny chleb, krusz, klep, w weekend na drugą nóżkę

Czasem, jak puszczę wodze fantazji

To ciężko dobić do kolejnej stacji

"Zaginął w akcji" słyszę gdzieś, śpię na balkonie, szukają mnie

Chyba już wiem, czas na stop, to jakiś pieprzony kosmos

Chcę znów się poczuć beztrosko, proszę cię, pozwól mi, Polsko

Znów mam za mocno, wznoszę toasty

Wokół mnie widzę już tylko gwiazdy

Wokół na szczęście moi ludzie

Mają jebnięcie, więc jakoś to pójdzie

Wokół na szczęście moje miasto

Zawsze wiedziałem, że zostać tu warto

Zawsze wiedziałem, dlatego tu jestem

Dalej tu będę, czuję się świetnie

Ty z owczym pędem, nie próbuj wygrać

Niech to nie będzie twoja ambicja

Ty z owczym pędem lepiej gnaj

Żeby to gówno nie poszło w kosmos, tylko w kraj[Zwrotka 3: Bogu Bogdan]

Usiadź wygodnie, wdech, klasyk

Dresowe spodnie, płynę przez basy

Joint za jointem, jestem na jazz łasy

Chcę mieć Mercedesa, S klasy

Olej ten rap, to bezsens

Mam dość waszej walki o pierwsze miejsce

Liczy się hajs, jebać serce

Nie będę się pchać, tam, gdzie mnie nikt nie chce

Nowy ład, to nowy ład, nowy porządek świata

Ja wracam i zniszczę wasz świat

Nowy haj, mocny haj, Bogu Illuminata

Silny jak papaj, oh my God

Bye bye, bejbe, mamy hajlajf wszędzie

Przybij high five, pięć, pięć, zapal blanta, bez spięć

Moja mantra, szczere pola, ganja

Rośnie to jak trawa na stadionach, pal stuff

Tak, to ja, potrafię latać

A Tomik Vibe, jak projekt Manhattan

Wysyłam w przestrzeń wers za wersem

A ziemianie już szykują zemstę (haha)

Spalić ich wszystkich, spalić #napalm

Już się więcej nie spotkamy #papa

To inwazja "The Truekings", człowiek

Nie myśl, że sprawa jest błacha[Zwrotka 4: Tony Jazzu]

Otacza mnie przestrzeń, w końcu odetchnę

Aż chce się jeszcze, tak jakby bezpiecznie

Brak ruchu, jest pięknie, nic nie szumi na wietrze

Odpalam rakietę, ruszam w odległy świat

Czego chcieć więcej?

Ot cała filozofia, olejmy świat wad

Cogito ergo sum, comprende?

Uciekam tak, od zgiełku życia

Wtedy mogę się skupić, dalej świat zachwycać

Może nie, lubię tę więź, bo czuję, że żyję

To nakręca mnie, zresztą ciebie pewnie też

Razem z nami płyniesz po bicie

Słuchasz, więc coś z tego skombinujesz

To co gadam, to co czuję, nie żartuję

Dzisiaj Emir kapitanem, jego statek, bit i nurt, polecam

Bo jeszcze będziesz mówił ziomkom

Jaki z niego zdolny dzieciak, kolejnym razem

Na wyprawę zabiorę was moim instrumentalem

Zapinaj pasy i wracaj na chatę, bo kończy mi się zapas fajek

[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]

آهنگ‌های مشابه

بیشتر: آهنگ‌های مشابه